W KOŃCU POJECHAŁAM NA MAZURY

mazury

Nie wiem jak to się stało, że nigdy nie trafiłam na Mazury. Przecież uwielbiam jeziora, które tutaj wiodą absolutny prym,ale w końcu to przecież oczywiste… A na tym blogu wyciągamy rzeczy nieoczywiste 😉 podróżując pomiędzy miejscowościami odkryłam swoje trzy ulubione miejsca:

Bunkry w Mamerkach – to przede wszystkim historia II Wojny Światowej. Pogłoski mówią, że część tego kompleksu zaprojektował Hitler. Bunkry były kryjówką wojskowej elity. Zapewne w ich murach zostało podjętych parę ważących o lasach wojny decyzji. To bardzo skrzętnie zamaskowany kompleks, z całą siecią przejść, korytarzy, tuneli. Podoba mi się ta wszechobecna tajemnica i mrok – dodaje to całej podróży mnóstwo intrygującego klimatu.

Zamek w Rynie – wybudowany w XIV przez Zakon Krzyżacki. Był to punkt wypadowy do ataku na Litwę. Pierwsze o czym każdy pomyśli to rozmach, potęga, majestatyczność i w pewien sposób piękno. Obecnie w Zamku znajduje się hotel. Sprawia to, ze historia łączy się z nowoczesnością w jakiś niebywale naturalny sposób. Dodatkowym atutem tego miejsca jest jego położenie, pomiędzy dwoma jeziorami. Dlatego, jeśli chodzi o widok – zapiera dech w piersiach.

Piramida w Rapie – mogę okazać się ignorantką, ale naprawdę nie miałam pojęcia, że w Polsce również znajduje się piramida. To grób, czy raczej grobowiec pruskiej rodziny baronów von Fahrenheid. Niestety, miejsce to kilkakrotnie zostało zdewastowane podczas wojny, niemniej wciąż panuje tam jakiś niespotykany nigdzie indziej klimat.

Jak widać oczywiste Mazury wcale nie są takim oczywistym miejscem 😉

No Comments, Be The First!

Your email address will not be published.